Jak zorganizować ślub idealny

16 maj, 2008

Umowa - broń czasem tępa (z jednej strony)

Kategoria wpisu: dla Młodej Pary, narzędzia, ogólne, planowanie — goldenrose2 @ 10:29 przed południem
Tags: , , , ,

O tym, że umowy trzeba podpisywać, chyba nie muszę nikogo przekonywać. Choć zaskakująco wiele osób tego nie robi (najczęściej podpisywane są umowy o wynajem sali, fotografa, kamerzysty, ale już wcale niemało osób zaniedbuje podpisane dokumentu z zespołem, czy dekoratorem sali). Umowa to broń - obosieczna, gdy któraś ze stron jest nieuczciwa, to zabezpieczenie. Ale… Bardzo często ta broń jest tępa - z naszej strony.

Co mam na myśli? To, że w umowie często usługodawca zabezpiecza się bardzo dokładnie (zaliczka, która przepada w razie rezygnacji, terminy potwierdzenia, itp.). Tymczasem zabezpieczenie usługodawcy jest żadne - owszem jest umowa, ale jeśli usługodawca nie wykona jej, to najczęściej musi tylko zwrócić zaliczkę (czyli realnie - nie ponosi żadnych kosztów, a dodatkowo ma możliwość obracania pieniędzmi klienta przez jakiś czas).

Co w takim razie powinno się znaleźć w umowie? Dokładnie wszystko, o czym tylko pomyślicie, że chcielibyście mieć w trakcie wesela. Nie zostawiajcie żadnych ustaleń “na gębę”, bo nie macie wówczas żadnego dowodu, że tak chcieliście.

Zerknijcie na umowy zebrane tu - szczególnie na umowę z zespołem muzycznym. Jest tam aneks z tabelą, gdzie można dokładnie określić co i jak chcemy - zaczynając od godzin, poprzez pierwszy taniec, zabawy, nawet jakie części oczepin Młodzi sobie życzą, a jakich nie. W uwagach zaznaczyłabym jakich utworów Para Młoda sobie nie życzy (inaczej można być zaskoczonym utworem, który “jest uznany za weselny”, jak np. Złoty krążek, czy Windą do nieba, które nie każda Para ma ochotę słyszeć podczas swojej zabawy), a także czy goście mają prawo zamawiać dowolne utwory (nie mam na myśli dedykacji, tylko czy każdy może podejść i poprosić np. o coś Metallici, czy o Białego misia).

Ważny jest też zapis o tym, że usługodawca wykona osobiście zamówioną usługę. To jest szczególnie ważne w przypadku umów z fotografem, kamerzystą, dekoratorem. Słynny był kilka lat temu w Krakowie przypadek fotografa, który brał na jedną sobotę 7-12 zleceń, na które następnie wysyłał studentów “z łapanki”, dla których czasem to był pierwszy samodzielnie fotografowany ślub/wesele… Miejcie też pewność, że prace, które oglądacie (zdjęcia, filmy, uwiecznione dekoracje, makijaż, itp.) to prace osoby, z którą rozmawiacie. Zapytajcie o kontakt do wcześniejszych klientów, podpytajcie na forach - macie do tego pełne prawo.

Wspomniane umowy są całkiem niezłe, choć i w nich brakuje “kary” za złe wykonanie/niewykonanie usługi. Każda z umów powinna zawierać zapis o zwrocie zaliczki w podwójnej wysokości w przypadku niewypełnienia, albo nieodpowiedniego wypełnienia zlecenia. Wiem, że nikt nie chce myśleć o tym, że można trafić na nieuczciwego usługodawcę, ale takie sytuacje się zdarzają, a taki zapis jest ochroną dla Was :) W standardowych umowach nie ma takich zapisów, ale każda ze stron ma prawo do zmian (w końcu obie ją podpisują, a nie tylko jedna!). I zaręczam, że jeśli usługodawca jest uczciwy, to nie będzie robił problemu z wprowadzenia takiego zapisu (bo będzie przekonany, że zostanie on tylko na papierze).

1 maj, 2008

Wybieramy obrączki

Kategoria wpisu: dla Młodej Pary, zakupy — goldenrose2 @ 2:03 przed południem
Tags: , , , , , ,

Zacznijmy może od tego - kiedy. Wybrać można w dowolnym momencie (sugeruję 2-3 miesiące wcześniej wybrać się a wędrówkę po Internecie i salonach jubilerskich), ale kupić najlepiej jest 3-4 tygodnie wcześniej. Będzie to już na tyle blisko, że raczej nie grozi nam duże przytycie, czy schudnięcie, dodatkowo możemy się umówić, że odbierzemy je 3-5 dni przed ślubem, w razie czego jeszcze dopasowując.

Jakie powinny być - to zależy od Pary Młodej. Złote, srebrne, platynowe, tytanowe, mieszane. Z kamieniami lub bez, takie same lub różne (gładka obrączka dla Pana i zdobiona, z kamieniem, dla Pani). Szeroka lub wąska. Ale muszą się podobać. To przedmiot, który nosi się całe życie. Jeśli zamiast podobać się, drażni - to bez sensu.

Na co zwrócić uwagę:
- na wygodę; każdą obrączkę przymierzcie (albo model możliwie podobny). Z własnego doświadczenia wiem, jak bardzo drażniły mnie obrączki mające zupełnie płaskie wnętrze. Dopiero obrączka wyprofilowana w środku, okazała się być ideałem;
- na próbę - ideałem jest złoto czternastokaratowe (inaczej - próba 0,585), złoto o wyższej próbie, choć droższe, jest miększe, więc w przypadku obrączki to niezbyt dobry pomysł. Choć wygląda ładniej, to szybciej będzie się odkształcać i łatwiej ścierać; z kolei złoto o niższej próbie, choć tańsze, nie wygląda tak ładnie;
- na trwałość wyglądu - niestety, każde rodowanie, piaskowanie ściera się. Podobnie jak i wszystkie grawery. To tylko kwestia czasu. Nie wierzcie, jeśli sprzedawca zarzeka się, że piaskowanie nigdy się nie zetrze, że grawer zawsze tak będzie wyglądał. Nie będzie. Te warstwy nie są bardzo głębokie, a obrączka jest cały czas narażona na różnego typu ścieranie, ocieranie, rysowanie. Siłą rzeczy każdy wzór się niszczy. Dodatkowo, w przypadku tzw. ostrego graweru, wnętrze bardzo szybko się brudzi i nie zawsze da się to normalnie wyczyścić, czasem trzeba zrobić to fachowo, u jubilera - przy czym następuje delikatne starcie brzegów…
- na łączenie różnych metali - z czasem wielkość naszych palców się zmienia - starzejemy się, tyjemy, chudniemy - to wszystko sprawia, że obrączkę trzeba dopasować (najczęściej poszerzyć). Robi się to poprzez rozgrzanie metalu i rozciągnięcie go. Dlatego tak ważne jest łączenie. Idealne to takie, w którym połączenie różnych metali jest wyraźnie zaznaczone. Wówczas w przypadku zniekształceń, łatwo jest rozdzielić oba metale (trzeba pamiętać, że nawet różne rodzaje złota, mają różną temperaturę, w której się je rozciąga), odpowiednio uformować i z powrotem połączyć. Jeśli takiego połączenia brak, metale są niemal zmieszane ze sobą - nie ma wyboru. Praktycznie przy większym powiększeniu, obrączkę trzeba zrobić jeszcze raz…
- na efekt na palcu - jeśli palce są krótkie, szeroka obrączka nie będzie dobrze wyglądać, podobnie jak bardzo wąska na masywnych; trzeba też pamiętać, aby dopasować wielkość w przypadku dużych różnic w wielkości dłoni partnerów - nie ma sensu upierać się, że obie obrączki muszą mieć np. 4,5 mm szerokości, jeśli Pani ma małą dłoń, o niezbyt długich palcach, a Pan ma spore dłonie, z długimi palcami. Wąziutka obrączka będzie wyglądać śmiesznie. Natomiast nie ma żadnego problemu, aby obie obrączki były dokładnie tak samo zbudowane.

Jeśli zamawiacie obrączki wg. własnego wzoru, albo przez Internet, nie róbcie tego później niż 21 dni przed ślubem (gdy wysyłka jest w ciągu 2-3 dni). Poczta Polska jest zawodna, kurier też może nie dojechać. Oczywiście, można kupić obrączki na 4 dni przed ślubem i zdążyć, ale przed godziną zero jest tak wiele różnych stresów, że lepiej je niwelować niż dokładać.

A co po ślubie?
Ideałem byłoby nie ściągać obrączki. Ale część z nas nie lubi myć się, ćwiczyć, czy sprzątać w obrączce. Jeśli ją ściągamy, warto wyrobić sobie odruch odkładania w jedno konkretne miejsce, aby jej potem w popłochu nie szukać.
Warto też pamiętać, że niezależnie czy obrączka jest błyszcząca, czy matowiona, kontakt z inną biżuterią, rysuje ją. Dlatego najlepiej nie przechowywać jej w szkatułce, między pierścionkami (szczególnie z kamieniami), bo znacznie szybciej zobaczymy na niej rysy.
Do czyszczenia warto kupić irchę albo specjalne szmatki do czyszczenia metali szlachetnych.

Blog at WordPress.com.