O tym, że umowy trzeba podpisywać, chyba nie muszę nikogo przekonywać. Choć zaskakująco wiele osób tego nie robi (najczęściej podpisywane są umowy o wynajem sali, fotografa, kamerzysty, ale już wcale niemało osób zaniedbuje podpisane dokumentu z zespołem, czy dekoratorem sali). Umowa to broń – obosieczna, gdy któraś ze stron jest nieuczciwa, to zabezpieczenie. Ale… Bardzo często ta broń jest tępa – z naszej strony.
Co mam na myśli? To, że w umowie często usługodawca zabezpiecza się bardzo dokładnie (zaliczka, która przepada w razie rezygnacji, terminy potwierdzenia, itp.). Tymczasem zabezpieczenie usługodawcy jest żadne – owszem jest umowa, ale jeśli usługodawca nie wykona jej, to najczęściej musi tylko zwrócić zaliczkę (czyli realnie – nie ponosi żadnych kosztów, a dodatkowo ma możliwość obracania pieniędzmi klienta przez jakiś czas).
Co w takim razie powinno się znaleźć w umowie? Dokładnie wszystko, o czym tylko pomyślicie, że chcielibyście mieć w trakcie wesela. Nie zostawiajcie żadnych ustaleń “na gębę”, bo nie macie wówczas żadnego dowodu, że tak chcieliście.
Zerknijcie na umowy zebrane tu – szczególnie na umowę z zespołem muzycznym. Jest tam aneks z tabelą, gdzie można dokładnie określić co i jak chcemy – zaczynając od godzin, poprzez pierwszy taniec, zabawy, nawet jakie części oczepin Młodzi sobie życzą, a jakich nie. W uwagach zaznaczyłabym jakich utworów Para Młoda sobie nie życzy (inaczej można być zaskoczonym utworem, który “jest uznany za weselny”, jak np. Złoty krążek, czy Windą do nieba, które nie każda Para ma ochotę słyszeć podczas swojej zabawy), a także czy goście mają prawo zamawiać dowolne utwory (nie mam na myśli dedykacji, tylko czy każdy może podejść i poprosić np. o coś Metallici, czy o Białego misia).
Ważny jest też zapis o tym, że usługodawca wykona osobiście zamówioną usługę. To jest szczególnie ważne w przypadku umów z fotografem, kamerzystą, dekoratorem. Słynny był kilka lat temu w Krakowie przypadek fotografa, który brał na jedną sobotę 7-12 zleceń, na które następnie wysyłał studentów “z łapanki”, dla których czasem to był pierwszy samodzielnie fotografowany ślub/wesele… Miejcie też pewność, że prace, które oglądacie (zdjęcia, filmy, uwiecznione dekoracje, makijaż, itp.) to prace osoby, z którą rozmawiacie. Zapytajcie o kontakt do wcześniejszych klientów, podpytajcie na forach – macie do tego pełne prawo.
Wspomniane umowy są całkiem niezłe, choć i w nich brakuje “kary” za złe wykonanie/niewykonanie usługi. Każda z umów powinna zawierać zapis o zwrocie zaliczki w podwójnej wysokości w przypadku niewypełnienia, albo nieodpowiedniego wypełnienia zlecenia. Wiem, że nikt nie chce myśleć o tym, że można trafić na nieuczciwego usługodawcę, ale takie sytuacje się zdarzają, a taki zapis jest ochroną dla Was
W standardowych umowach nie ma takich zapisów, ale każda ze stron ma prawo do zmian (w końcu obie ją podpisują, a nie tylko jedna!). I zaręczam, że jeśli usługodawca jest uczciwy, to nie będzie robił problemu z wprowadzenia takiego zapisu (bo będzie przekonany, że zostanie on tylko na papierze).






